Wielkanoc to nie tylko spotkanie przy stole, ale też moment, w którym wiele z nas chce poczuć się dobrze ze sobą, lżej, świeżej i bardziej w zgodzie ze swoim ciałem. Tak działa na nas też wiosna. Często na dwa tygodnie przed świętami pojawia się myśl, że chciałoby się coś delikatnie poprawić, nie zmieniać siebie, ale raczej wrócić do swojej najlepszej wersji. I to jest bardzo piękne podejście, bo w tym krótkim czasie naprawdę można zrobić dużo, jeśli skupimy się na tym, co najważniejsze. Dzięki temu nawet zaczepne komentarze szwagierki nie zrobią na tobie wrażenia!
Najprostsze działania dają wielki efekt
Ostatnie kilka tygodni przed świętami to nie jest moment na radykalne zmiany ani intensywne eksperymenty. Chcemy po prostu wyglądać dobrze, promiennie podczas spotkań z rodziną, zniwelować oznaki zmęczenia, jakie mogą się pojawiać po intensywnej zimie.
– Około dwa tygodnie przed większymi wydarzeniami, takimi jak chociażby zbliżające się święta wielkanocne, a następnie długi weekend, przeznaczmy na wsparcie organizmu i skóry, na przywrócenie jej naturalnego światła. Bardzo często najprostsze rzeczy przynoszą największy efekt. Odpowiednie nawodnienie, spokojny sen i kilka świadomych działań, jak masaż twarzy czy delikatny drenaż limfatyczny, potrafią w ciągu kilkunastu dni wyraźnie poprawić wygląd twarzy. Jeśli ktoś ma przestrzeń na zabiegi, to zdecydowanie warto postawić na te, które działają subtelnie, rozświetlają, poprawiają jakość skóry i napięcie, bez efektu przerysowania. Chodzi nie o zmianę twarzy, ale o wydobycie jej świeżości – mówi dr Karolina Mołas, lekarz medycyny estetycznej i regeneracyjnej.
Ciało w formie
Równie ważne jak twarz, która mówi wiele o naszym stanie, jest ciało i to, jak się w nim czujemy. Chcemy nie tylko dobrze wyglądać w wiosennych stylizacjach, ale przede wszystkim czuć się lekko i pełne energii.
– Na dwa tygodnie przed świętami nie potrzebujemy restrykcyjnych diet ani presji. Wystarczy uproszczenie codzienności, ograniczenie cukru i soli, które często odpowiadają za obrzęki i uczucie ciężkości, oraz wprowadzenie większej ilości wody i lekkiego ruchu. Organizm bardzo szybko reaguje na takie zmiany i często już po kilku dniach widać różnicę nie tylko w wyglądzie, ale też w samopoczuciu – tłumaczy ekspertka.
Restrykcyjne jadłospisy mogą nas frustrować, a tego chcemy uniknąć. Zamiast tego ograniczmy przetworzone jedzenie, wprowadźmy więcej białka, warzyw i wody. Możemy także wydłużać czas między kolacją a śniadaniem, aby przerwa wynosiła minimum 12 godzin, jeśli jeszcze tego nie wprowadziliśmy. W święta na pewno pozwolimy sobie na wiele smakołyków, zatem przed ucztą postarajmy się wprowadzić zdrowe nawyki.
Układ nerwowy ważniejszy niż myślisz
Święta wielkanocne uchodzą za te spokojniejsze i mniej stresujące niż Boże Narodzenie. Być może wpływa na to mniejsza presja, jeśli chodzi o prezenty, które są jedynie symboliczne i dla najmłodszych, mniej spotkań firmowych, krótsza lista potraw. Nie znaczy to jednak, że kobiety nie odczuwają presji. Przygotowanie świąt zawsze zajmuje sporo czasu i przestrzeni mentalnej. Jak sobie z tym poradzić?
– Być może wiele z kobiet nie wie, że jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny, to nasz układ nerwowy jest tu absolutnie kluczowy. Nasza twarz w ogromnym stopniu odzwierciedla poziom stresu, napięcia i regeneracji. Nawet najlepsza pielęgnacja nie zastąpi spokoju i chwili oddechu. Kilka minut ciszy dziennie, świadomy oddech, ograniczenie bodźców wieczorem – to są rzeczy, które realnie wpływają na nasz wygląd. To jest nasz prawdziwy lifting. Spokój jest cenniejszy dla nas i naszej rodziny niż perfekcyjnie przygotowane święta – tłumaczy dr Karolina Mołas.
Kąśliwe uwagi? Ciebie nie dotkną!
I wreszcie coś, o czym mówi się zdecydowanie za rzadko. Świąteczny stół bywa miejscem nie tylko bliskości, ale też komentarzy, które potrafią dotknąć. Czasem ktoś powie, że wyglądasz na zmęczoną, czasem zapyta o zmiany w wyglądzie, być może rzuci uwagę, która zostaje z nami na dłużej.
– W takich momentach warto pamiętać, że takie uwagi bardzo często nie są o nas, tylko o osobie, która to mówi. Nie musimy się tłumaczyć ani bronić. Możemy zareagować spokojem, uśmiechem, a czasem po prostu powiedzieć, że czujemy się dobrze ze sobą. I to naprawdę wystarczy. To jest najważniejsze! – mówi dr Karolina Mołas.
Poprzez systematyczną pracę nad sobą zbudujemy pewność siebie, której nie zachwieją niemiłe uwagi.
– Nie wierzę w idealny wygląd na święta. Liczy się świeżość, lekkość i spokój oraz poczucie, że jesteśmy bliżej siebie. Bo to właśnie widać najmocniej. Jeśli miałabym zostawić jedną myśl na ten czas, to powiedziałabym, że nie chodzi o to, żeby się zmieniać w dwa tygodnie, tylko żeby wrócić do siebie. I to jest najpiękniejszy glow-up. – podsumowuje ekspertka.
Dr Karolina Mołas – Lekarz medycyny estetycznej i regeneracyjnej, szkoleniowiec oraz właścicielka kliniki medycyny estetycznej w Warszawie pracującej w nurcie Longevity i Slow Medicine. Od ponad 20 lat związana z praktyką kliniczną, konsekwentnie rozwija podejście łączące medycynę regeneracyjną, biologię starzenia oraz estetykę opartą na anatomii i procesach fizjologicznych.
Absolwentka Wydziału Lekarskiego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Członkini Polskie Towarzystwo Medycyny Estetycznej i Anti-Aging oraz Polskie Towarzystwo Medycyny Długowieczności.
W pracy klinicznej i szkoleniowej promuje filozofię Slow Medicine: terapię planowaną etapowo, bezpieczną, opartą na procesie, a nie na natychmiastowym efekcie. Jej misją jest tworzenie medycyny estetycznej nowej generacji, świadomej, regeneracyjnej i zorientowanej na zdrowe długowieczne piękno.