Po wakacjach bardzo często mówimy o konieczności „ratowania skóry”. Brzmi to dość restrykcyjnie. Tymczasem w większości przypadków potrzebujemy przede wszystkim właściwej diagnostyki, uważnej oceny aktualnego stanu i dobrze zaplanowanej regeneracji. Jak nie przesadzić z kosmetykami, zabiegami i od czego zacząć pielęgnację skóry po urlopie? Lekarka medycyny regeneracyjnej wyjaśnia co powinniśmy robić i w jakiej kolejności.
Skóra po urlopie
Bezpośrednio po urlopie nasza skóra często wygląda pozornie lepiej. Opalenizna może wizualnie wyrównać koloryt, zmniejszyć widoczność drobnych niedoskonałości i sprawić, że twarz wydaje się bardziej promienna. Ten efekt bywa jednak przejściowy. Po kilku tygodniach mogą ujawnić się konsekwencje ekspozycji na promieniowanie ultrafioletowe: suchość, szorstkość, uczucie ściągnięcia, większa wrażliwość, nierówny koloryt, przebarwienia, drobne zmarszczki, utrata blasku i elastyczności, a czasem również nasilenie trądziku lub rumienia.
– Trzeba również pamiętać, że wakacyjne przeciążenie skóry nie wynika wyłącznie ze słońca. Wpływają na nią także wysoka temperatura, wiatr, słona i chlorowana woda, klimatyzacja, częstsze oczyszczanie, niedobór snu, długie podróże, odwodnienie organizmu i zmiana codziennych nawyków. Wszystkie te czynniki mogą zwiększać przeznaskórkową utratę wody i zaburzać funkcjonowanie bariery hydrolipidowej – tłumaczy dr Karolina Molas, lekarz medycyny estetycznej i regeneracyjnej, ekspertka w dziedzinie longevity.
Zdrowie przede wszystkim – czyli czego potrzebuje twoja skóra?
Zanim zdecydujemy się na peeling, laser, mikronakłuwanie czy zabieg stymulujący, powinniśmy odpowiedzieć sobie na kilka podstawowych pytań: czy bariera hydrolipidowa jest prawidłowa, czy skóra nie jest nadal opalona, podrażniona albo odwodniona, czy występuje rumień, stan zapalny, przebarwienia lub aktywne zmiany trądzikowe oraz czy nie pojawiły się znamiona wymagające kontroli dermatologicznej.
– Odpowiedzi na te pytania są bardzo ważne, ponieważ po lecie nie każda skóra potrzebuje tego samego. U jednej osoby dominującym problemem będzie przesuszenie i nadreaktywność, u innej nierówny koloryt, melasma, rumień, zaostrzenie trądziku albo utrata elastyczności. Dlatego nie powinno się rozpoczynać od pytania: „Jaki zabieg wykonać?”, lecz raczej: „Co aktualnie dzieje się ze skórą i czego ona naprawdę potrzebuje?”. Dopiero na tej podstawie można stworzyć bezpieczny i skuteczny plan działania, który zależy także od tego, jak dbaliśmy o siebie w lecie – mówi dr Karolina Molas.
Lekarka podkreśla, że w regeneracji skóry po wakacjach kluczowa jest również właściwa kolejność. Najpierw powinniśmy wyciszyć skórę i odbudować jej barierę ochronną. Następnie możemy rozpocząć leczenie przebarwień, nierównego kolorytu lub zmian naczyniowych. Dopiero później, kiedy skóra jest już spokojna i przygotowana, warto wprowadzać zabiegi ukierunkowane na głębszą stymulację, przebudowę kolagenu i poprawę jakości tkanek.
– Intensywniejszy zabieg nie zawsze oznacza lepszy efekt. W medycynie estetycznej regeneracyjnej znacznie ważniejsze są prawidłowa kwalifikacja, odpowiedni moment i taka dawka bodźca, którą skóra jest w stanie wykorzystać do prawidłowej przebudowy – dodaje dr Mołas.
Domowa regeneracja skóry po lecie
W pierwszym etapie regeneracji pielęgnacja domowa powinna być spokojna, przewidywalna i możliwie prosta. Nie jest to moment na testowanie kilku nowych kosmetyków jednocześnie ani na stosowanie bardzo wysokich stężeń substancji aktywnych. Przez pierwsze dwa lub trzy tygodnie najważniejsze są delikatne oczyszczanie, odbudowa bariery, nawilżenie i konsekwentna fotoprotekcja.
– Do oczyszczania najlepiej wybierać preparaty łagodne, które nie pozostawiają uczucia ściągnięcia. Skóra po wakacjach często nie potrzebuje intensywnego odtłuszczania, nawet jeśli chwilowo zaczyna wydzielać więcej sebum. Zwiększone przetłuszczanie może być paradoksalnie reakcją na przesuszenie i osłabienie bariery. Zbyt agresywne mycie może więc dodatkowo nasilić problem. W kremach regenerujących warto szukać składników, które wspierają fizjologiczną strukturę naskórka, takich jak ceramidy, cholesterol, kwasy tłuszczowe i skwalan. Dobrze sprawdzają się również gliceryna, pantenol, beta-glukan, ektoina oraz odpowiednio dobrane formy kwasu hialuronowego. Ich zadaniem jest nie tylko chwilowe zwiększenie komfortu skóry, ale przede wszystkim ograniczenie utraty wody i stworzenie warunków do odbudowy bariery ochronnej – tłumaczy ekspertka.
Samo picie większej ilości wody nie rozwiązuje problemu przesuszonej skóry. Prawidłowe nawodnienie organizmu jest oczywiście ważne, ale nie zastępuje pielęgnacji ograniczającej przeznaskórkową utratę wody. Skóra może być odwodniona nawet u osoby, która pije odpowiednią ilość płynów, jeśli jej bariera naskórkowa jest uszkodzona.
Dr Karolina Mołas radzi, aby po uspokojeniu skóry stopniowo wprowadzać antyoksydanty, takie jak witamina C, witamina E, kwas ferulowy czy resweratrol. Nie cofają one ekspozycji słonecznej, ale mogą wspierać ochronę przed stresem oksydacyjnym i pomagać w poprawie kolorytu. Jeżeli jednak skóra piecze, łuszczy się lub reaguje zaczerwienieniem nawet podczas mycia, nie jest jeszcze gotowa na rozbudowaną pielęgnację aktywną. W takiej sytuacji najpierw wracamy do podstaw. Podobnie należy postępować z retinoidami. Są one jedną z najlepiej przebadanych grup substancji stosowanych w profilaktyce i leczeniu fotostarzenia. Wspierają odnowę komórkową, poprawiają strukturę skóry, mogą zmniejszać widoczność drobnych zmarszczek i przebarwień. Nie powinny jednak być traktowane jako natychmiastowa pierwsza pomoc po intensywnym opalaniu. Wprowadzone zbyt szybko, przy osłabionej barierze, mogą nasilić pieczenie, łuszczenie i stan zapalny.
Ochrona przeciwsłoneczna po wakacjach
Fotoprotekcja nie kończy się wraz z powrotem z urlopu. To najczęstszy błąd. Wręcz przeciwnie, po lecie staje się jednym z najważniejszych elementów terapii regeneracyjnej. Jeżeli rozpoczynamy leczenie przebarwień, stosujemy retinoidy, kwasy, peelingi lub wykonujemy zabiegi, a jednocześnie nie chronimy skóry przed promieniowaniem, efekty będą słabsze i mniej przewidywalne.
Najlepiej stosować preparat o szerokim spektrum ochrony, najlepiej SPF 50 lub 50+, nakładany w odpowiedniej ilości. Przy skłonności do melasmy i nawracających przebarwień bardzo dobrym wyborem mogą być także filtry barwione, zawierające pigmenty i tlenki żelaza. Chronią one nie tylko przed promieniowaniem UV, lecz częściowo również przed światłem widzialnym, które może odgrywać rolę w nasilaniu zaburzeń pigmentacji.
Czego unikać po wakacjach?
Po wakacjach lepiej unikać gruboziarnistych peelingów, mechanicznego ścierania łuszczącego się naskórka, bardzo częstego szczotkowania skóry, łączenia kilku kwasów, nakładania wysokich stężeń składników aktywnych bez przygotowania skóry i stosowania domowych urządzeń o niejasnej mocy lub pochodzeniu. Niewskazane jest również wykonywanie agresywnych zabiegów na skórze świeżo opalonej, podrażnionej lub objętej aktywnym stanem zapalnym.
– Jednym z najczęstszych błędów jest próba wykonania pełnego „resetu skóry” w ciągu jednego wieczoru. Pacjentki sięgają wówczas jednocześnie po peeling, szczoteczkę soniczną, kwasy, retinol, maskę oczyszczającą i intensywnie złuszczający tonik. Efektem nie jest szybsza regeneracja, ale często dalsze uszkodzenie bariery, wzrost reaktywności oraz nasilenie przebarwień pozapalnych – mówi dr Karolina Mołas.
Media społecznościowe bardzo często promują skrajności. Z jednej strony obserwujemy rozbudowane, wieloetapowe rutyny, w których stosuje się kilkanaście kosmetyków, maski, plastry i różnego rodzaju urządzenia. Z drugiej strony pojawia się moda na całkowitą rezygnację z oczyszczania i pielęgnacji, aby skóra rzekomo „sama się odbudowała”. Żadna z tych skrajności nie jest rozwiązaniem uniwersalnym.
Kiedy warto udać się do kliniki?
Wizyta w klinice po wakacjach nie zawsze powinna zaczynać się od zabiegu. Czasem najważniejszym elementem jest sama konsultacja i określenie, czy dominującym problemem są przebarwienia, odwodnienie, rumień, osłabienie bariery, utrata gęstości czy aktywny stan zapalny. Na tej podstawie można zaplanować terapię etapową.
– W pierwszej fazie dobrze sprawdzają się procedury ukierunkowane na poprawę nawilżenia, wspieranie bariery, zmniejszenie reaktywności i wyciszenie stanu zapalnego. Mogą to być delikatne zabiegi kosmetologiczne, światło LED oraz odpowiednio dobrane terapie regeneracyjne. Zakres postępowania powinien jednak wynikać z rzeczywistego stanu skóry, a nie z gotowego pakietu sprzedawanego każdej osobie po lecie – tłumaczy ekspertka.
Po odbudowie bariery i uspokojeniu skóry można rozważyć bardziej zaawansowane zabiegi. Jednym z popularnych kierunków są skin boostery, czyli preparaty podawane śródskórnie w celu poprawy nawilżenia, elastyczności i jakości skóry.
Po wakacjach skóra nie potrzebuje kary za to, że była wystawiona na słońce. Potrzebuje uważności, diagnostyki, odbudowy i dobrze zaplanowanej terapii. Najlepsze rezultaty osiągamy nie wtedy, gdy robimy wszystko naraz, ale wtedy, gdy potrafimy właściwie odczytać jej potrzeby i zachować odpowiednią kolejność działań.
Dr Karolina Mołas – Lekarz medycyny estetycznej i regeneracyjnej, szkoleniowiec oraz właścicielka kliniki medycyny estetycznej w Warszawie pracującej w nurcie Longevity i Slow Medicine. Od ponad 20 lat związana z praktyką kliniczną, konsekwentnie rozwija podejście łączące medycynę regeneracyjną, biologię starzenia oraz estetykę opartą na anatomii i procesach fizjologicznych.
Absolwentka Wydziału Lekarskiego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Członkini Polskie Towarzystwo Medycyny Estetycznej i Anti-Aging oraz Polskie Towarzystwo Medycyny Długowieczności.
W pracy klinicznej i szkoleniowej promuje filozofię Slow Medicine: terapię planowaną etapowo, bezpieczną, opartą na procesie, a nie na natychmiastowym efekcie. Jej misją jest tworzenie medycyny estetycznej nowej generacji, świadomej, regeneracyjnej i zorientowanej na zdrowe długowieczne piękno.