Posted on: 26 września, 2025 Posted by: Redakcja myway Comments: 0
Nerwowa końcówka roku? Jak przetrwać okres świąteczny bez wyczerpania Dlaczego grudzień tak nas obciąża? Z punktu widzenia psychologii grudzień to czas szczególnego przeciążenia układu nerwowego. Mamy mniej światła słonecznego, a więc mniej serotoniny i dopaminy — neuroprzekaźników odpowiedzialnych za nastrój, energię i motywację. Nasz organizm naturalnie potrzebuje zwolnienia, ale my niestety robimy dokładnie odwrotnie, przyspieszamy. Kiedy dodamy do tego tzw. obciążenie mentalne (czyli ciągłe planowanie, pamiętanie o terminach, prezentach, jadłospisie, szkolnych imprezach, jasełkach, firmowych raportach na koniec roku), nasz mózg pracuje w trybie wysokiego napięcia.  Dla układu nerwowego to tak, jakby przez cały miesiąc mieć otwarte kilkanaście kart w przeglądarce — żadna nie działa dobrze, ale wszystkie zużywają energię. Efekt? Przemęczenie, drażliwość, problemy ze snem i większa podatność na infekcje. Nie bez powodu sezon przeziębień nasila się właśnie wtedy. Przeciążony organizm obniża odporność, a stres dodatkowo blokuje mechanizmy regeneracji – tłumaczy Joanna Kaszuba, psycholog, terapeuta. Jak przetrwać przedświąteczny czas bez wyczerpania?  Na szczęście w ostatnich latach widać już pokoleniową zmianę. Coraz częściej święta nie są wyścigiem, chcemy też, aby stały się odpoczynkiem. Joanna Kaszuba radzi wprowadzić kilka istotnych zmian, które pomogą nam spędzić resztę roku uważnie, z mniejszą ilością stresu i nerwów. Odpuść mit „idealnych świąt”. Perfekcyjne święta istnieją tylko w reklamach. Psychologowie podkreślają, że perfekcjonizm to forma kontroli wynikająca z lęku – chcemy, żeby wszystko było „jak należy”, bo boimy się oceny lub poczucia winy. Zadaj sobie pytanie: czy naprawdę muszę zrobić wszystko sama? Czasem lepiej zrobić mniej, ale spokojnie i z uśmiechem. Twoje dzieci będą pamiętały nie tylko dania i ozdoby, ale przede wszystkim to, czy byłaś w Wigilię zdenerwowana, krzycząca i lepiej było ci nie wchodzić w drogę. Chcemy tego przecież uniknąć. Plan z marginesem. Zaplanuj grudzień, ale zostaw puste przestrzenie w kalendarzu. Mózg potrzebuje czasu na „nicnierobienie” – to wtedy porządkuje informacje, regeneruje się i wraca do równowagi. Jedno popołudnie bez planu może być cenniejsze niż kolejny punkt na liście.  Rytuały zamiast zadań. Przygotowania potraktuj nie jako obowiązki, ale przekształć je w rytuały. Włącz muzykę, zapal świeczkę, rób to z uważnością. Rytuały działają uspokajająco na układ limbiczny (część mózgu odpowiedzialną za emocje) – obniżają napięcie i przywracają poczucie sensu.  Wsparcie ciała. W czasie stresu ciało pracuje w trybie „walki lub ucieczki”. Pomóż mu wrócić do równowagi: oddychaj głęboko kilka razy dziennie (to sygnał „jestem bezpieczna”), ruszaj się — nawet krótki spacer obniża poziom kortyzolu.  Dbaj o sen, jego niedobór zwiększa wrażliwość emocjonalną. Pamiętaj, zmęczone ciało nie ma zasobów do działania. Ustal priorytety emocjonalne. Zastanów się, co naprawdę chcesz zapamiętać z tych świąt. Niech to będzie rozmowa, chwila ciszy, wspólne rodzinne śniadanie. Wtedy łatwiej będzie powiedzieć „nie” temu, co zbędne.  Święta nie muszą być idealne. Nie potrzebujemy więcej rzeczy, tylko więcej obecności, dla siebie i dla innych. Czasem najlepszym prezentem, jaki możemy sobie dać, jest czuła obecność drugiej osoby, spokój, kilka głębokich oddechów i świadomość, że wystarczająco dobrze to naprawdę dobrze. Okażmy sobie wyrozumiałość i nie bierzmy udziału w bezsensownym wyścigu. Joanna Kaszuba - psycholog, terapeuta, mentor i trener wspierania rozwoju. Założycielka i dyrektorka Szkoły Psychobiologii, w której uczy rozumieć język ciała i odkrywać głębszy sens doświadczeń życiowych. Jej misją jest wspieranie przede wszystkim aktywnych zawodowo kobiet, które czują się przeciążone, przepracowane i podupadają na zdrowiu. 

Stres jest nieodłączną częścią życia. Codzienność każdego z nas to niekończące się bodźce zewnętrzne, presja czasu, mnóstwo decyzji i oraz zawiłości relacji międzyludzkich. W tym otoczeniu stres nie jest „awarią”, lecz naturalną reakcją organizmu na wyzwanie. Problem zaczyna się wtedy, gdy jego poziom nie przestaje spadać, a mobilizacja zmienia się w stałe napięcie. Wtedy to, co miało pomagać, zaczyna nam zwyczajnie szkodzić.

Co dzieje się w ciele, gdy się stresujemy?

Reakcja stresowa, to szereg symptomów fizycznych jak i emocjonalnych, które zachodzą w naszym organizmie w przypadku zagrożenia.

Kiedy jakaś sytuacja, w której się znajdziemy zostanie przez nas oceniona jako trudna lub zagrażająca nam, uruchamia się oś „walcz–uciekaj–zastygnij”, czyli wzrasta poziom adrenaliny i kortyzolu, przyspiesza tętno, zwiększa się napięcie mięśni. Ta reakcja jest adaptacyjna – pomaga skupić uwagę i szybciej działać. Jeśli jednak taki stan utrzymuje się tygodniami, przeciąża układy regulacyjne organizmu – mówi Joanna Kaszuba, psycholog, terapeuta, mentor i trener wspierania rozwoju.

Stres zły i dobry

Stres nie jest wyłącznie zły. Jest człowiekowi potrzebny do przetrwania, a w pewnych chwilach może być mobilizujący, tak jest chociażby w przypadku ważnych życiowych wydarzeń, np. gdy bierzemy ślub, mamy gdzieś publicznie wystąpić. Wówczas takie krótkie wyrzuty hormonów pomagają nam, dają nam sygnał, że dzieje się coś ważnego i musimy się z tym uporać. Inaczej jest w przypadku przewlekłego stresu, wówczas nasz organizm przestaje sobie z nim radzić i wysyła odpowiednie sygnały.

Eustres – czyli kiedy stres pomaga

Eustres, czyli stres nam potrzebny, pomocny, to ten, który krótko trwa i ma jasny cel np. dać nam energię do działania np. w startach w zawodach czy przy egzaminie w szkole czy na studiach. Ten rodzaj stresu poprawia koncentrację i uczenie się. Umiarkowane pobudzenie sprzyja pamięci roboczej i elastyczności poznawczej. Eustres motywuje nas także do rozwoju. Pozwala przekraczać „strefę komfortu” jednak bez wchodzenia w przeciążenie – tłumaczy Joanna Kaszuba.

Dystres – czyli stres szkodliwy

Po przeciwnej stronie mamy ten zły stres, czyli przewlekły. Odczuwamy go między innymi wtedy, gdy napięcie nie opada po zakończonym zadaniu, a kalendarz nie daje czasu na tak potrzebną regenerację. Występuje w nas, gdy przekraczamy swoje zasoby. Wymagania są większe niż możliwości – realne lub subiektywnie postrzegane – mówi psycholog.

Eustresowi towarzyszą czynniki ryzyka. Będą to bezsenność, izolacja, używki, perfekcjonizm, brak wpływu i kontroli. Oczywiście nie pozostaje to obojętne dla naszej kondycji fizycznej i psychicznej, pojawiają się problemy, a organizm wysyła nam wiele sygnałów.

Znaki ostrzegawcze od organizmu

Jak rozpoznać, że wzięliśmy na siebie za dużo, że nasze ciało nie radzi sobie ze złym stresem?

Nasz organizm jest bardzo mądry. Gdy ciało nie radzi sobie z wysokim poziomem hormonów stresu, wysyła nam sygnały ostrzegawcze. Będą to chociażby trudności ze snem, zwłaszcza w drugiej połowie nocy, wybudzanie się, koszmary, bezsenność. Ciało reaguje bólami napięciowymi, to bardzo często objawia się też w spiętych jak kamień mięśniach. Możemy mieć dolegliwości żołądkowo-jelitowe oraz kołatanie serca. Zaczynamy być drażliwi, wrażliwi na krytykę, wszystko nas denerwuje, krzyczymy na bliskich, nawet bez powodu. Gdy tego typu objawy utrzymują się dłużej niż kilka tygodni, to znak, że należy sięgnąć po profesjonalną pomoc – tłumaczy Joanna Kaszuba.

Od mobilizacji do przeciążenia – skutki przewlekłego stresu dla zdrowia

Przewlekły stres niesie za sobą zdrowotne skutki dla naszego ciała. Jest to dowód na to jak bardzo psychika jest ważna dla kondycji całego organizmu. Gdy nie radzimy sobie ze złym stresem może do prowadzić do poważnych chorób.

Często ludzie nie zdają sobie sprawy, że ich choroby czy przykre dolegliwości wynikają właśnie z nadmiernej ekspozycji na stres. Przewlekłe pobudzenie podnosi ciśnienie, sprzyja miażdżycy i zaburzeniom rytmu serca. Osłabia się również odporność. Długotrwała i podwyższona obecność kortyzolu rozregulowuje odpowiedź immunologiczną, co skutkuje częstszymi infekcjami. Napięcie nasila dolegliwości dyspeptyczne, powoduje także szereg ocznych dolegliwości, chorób czy zmian w funkcji organów – wymienia psycholog.

Dalsze skutki to:

– Spowolnienie metabolizmu i wzrost wagi. Stres sprzyja podjadaniu i odkładaniu tłuszczu trzewnego.

– Napięcie mięśniowe i ból. Sztywność karku, bóle głowy i pleców co także skutkuje bezsennością.

– Skutki dla zdrowia psychicznego, a będą to obniżenie nastroju, lęk, zamartwianie się, drażliwość, napady złości.

– Trudności z koncentracją, pamięcią operacyjną i podejmowaniem decyzji.

– Wypalenie zawodowe, coraz bardziej powszechne w dzisiejszych czasach. Emocjonalne wyczerpanie, depersonalizacja, spadek skuteczności działania w pracy.

– Ryzykowne „strategie” radzenia sobie. Nadużywanie alkoholu, słodyczy, pracy czy mediów jako krótkotrwałych regulatorów napięcia.

Co nas stresuje – i dlaczego to kwestia indywidualna

Większość sytuacji stresowych u ludzi będzie podobna, jednak nie każdy w tej samej sytuacji poradzi sobie w podobny sposób.

Stresory zewnętrzne takie jak praca, finanse, konflikty, wydarzenia losowe, spotykają się z naszymi wewnętrznymi filtrami, które dla każdego z nas mogą być inne, np. skłonnością do perfekcjonizmu, niskim poczuciem wpływu, pesymizmem czy historią obciążeń. Dwie osoby w tej samej sytuacji mogą reagować zupełnie odmiennie – kluczowa jest interpretacja i dostępne zasoby – tłumaczy Joanna Kaszuba.

Praktyczny plan: jak wzmacniać eustres i ograniczać dystres

Istnieją różne techniki, które pomogą nam w ograniczeniu złego stresu. Wiele z nich jest bardzo prostych i łatwych do wprowadzenia na co dzień.

Regulacja fizjologiczna

– Oddech przeponowy 4-6 / 6-8 (wydłużony wydech), 5–10 min dziennie.

– Aktywność łącząca ruch i rytm: szybki marsz, pływanie, joga, taniec – łącznie ok. 150 min tygodniowo.

– Sen jako „terapia pierwszego wyboru”. Stałe pory, higiena światła, redukcja ekranów wieczorem.

Higiena poznawcza

– Reframing: zamiana „muszę” na „wybieram / decyduję się, bo…”.

– Porcjowanie zadań: metoda 25/5 (25 min pracy, 5 min pauzy), jeden priorytet dziennie „must do”.

– Granice informacyjne: ograniczenie doomscrollingu, ustalone okna na wiadomości.

Emocje i relacje

– Kontakt i wsparcie: rozmowa z bliskimi, prośba o pomoc, krótkie „debriefingi” po trudnym dniu.

– Uważność i współczucie dla siebie: krótkie praktyki akceptacji odczuć zamiast natychmiastowej kontroli.

Styl życia, który buforuje stres

– Regularne posiłki oparte na prostych produktach, nawadnianie, zdrowy, aktywny styl życia.

– Mikroregeneracje w ciągu dnia: 60–90 sekund „pauz ciała” (rozciąganie, rozluźnienie szczęk i barków).

Kiedy iść do specjalisty?

– Gdy objawy utrzymują się dłużej niż 4–6 tygodni, nasilają się, zaburzają sen, pracę lub relacje.

– Gdy pojawia się ryzyko samoleczenia używkami lub myśli rezygnacyjne.

– Psychoterapia (np. poznawczo-behawioralna, praca z traumą, uważność) uczy regulacji emocji i odbudowy poczucia wpływu.

Stres sam w sobie nie jest wrogiem, jest informacją. W zdrowych dawkach wspiera sprawność i uczenie się. Staje się groźny, gdy utrwala się bez przerw na regenerację, a wymagania przekraczają zasoby. Świadoma regulacja, realne granice, wsparcie i sen to cztery filary, które przekształcają napięcie w energię do życia, zamiast w paliwo dla choroby.

BIO:

Joanna Kaszuba – psycholog, terapeuta, mentor i trener wspierania rozwoju. Założycielka i dyrektorka Szkoły Psychobiologii, w której uczy rozumieć język ciała i odkrywać głębszy sens doświadczeń życiowych. Jej misją jest wspieranie przede wszystkim aktywnych zawodowo kobiet, które czują się przeciążone, przepracowane i podupadają na zdrowiu.

Leave a Comment